Sprawdziłem, czy sztuczna inteligencja potrafi doradzać w inwestycjach. Zobacz, jak ChatGPT radzi sobie z budową portfela dla początkujących.
Co jakiś czas weryfikuję, czy AI sprawdza się jako asystent inwestycyjny. Wchodzę w rolę początkującego inwestora i za pomocą najprostszych pytań badam, czego można oczekiwać od tego typu narzędzi. Na początku rozwoju sztuczna inteligencja zasłaniała się tym, że nie może udzielać konkretnych porad. Później, z pewną nieśmiałością, zaczęła napomykać o poszczególnych instrumentach finansowych. Ostatnio postanowiłem ponownie przetestować system, wcielając się w niedoświadczonego inwestora, który "chciałby, ale się boi".
Test inwestycyjny: Konkretne pytanie, konkretna odpowiedź
Chciałem sprawdzić, co ChatGPT doradzi w kwestii alokacji kapitału. Bez kombinowania i opasłych promptów, zapytałem wprost:
"Mam 52 lata i kwotę 60 tys. zł do zainwestowania. Nie chciałbym za dużo ryzykować. Stwórz portfel inwestycji, tak, żebym w wieku 65 lat miał 100 tys. zł."
To sytuacja, którą inwestorzy lubią najbardziej: znana jest kwota początkowa, cel finansowy i niska tolerancja ryzyka. Sztuczna inteligencja najpierw wyliczyła, że aby osiągnąć 100 tys. zł w 13 lat, portfel musi rosnąć w tempie około 4-4,2% netto rocznie. Następnie zaproponowała podział aktywów oraz przewidywaną stopę zwrotu:
- Obligacje skarbowe (EDO/COI): 35% (21 000 zł, potencjał 4–6%)
- ETF globalny akcyjny: 30% (18 000 zł, potencjał 6–8%)
- ETF dywidendowy / quality: 15% (9 000 zł, potencjał 5–7%)
- Fundusze dłużne / obligacje korporacyjne: 10% (6 000 zł, potencjał 5–6%)
- Gotówka / lokaty (bufor): 10% (6 000 zł, potencjał 3–4%)
AI oszacowało średnią oczekiwaną stopę portfela na około 5% rocznie brutto, co po uwzględnieniu podatku Belki daje około 4–4,3% netto. Co więcej, asystent wskazał konkretne instrumenty do kupienia, wyjaśnił, dlaczego portfel nie jest nadmiernie agresywny, i zaproponował jeszcze bezpieczniejszą alternatywę (30% akcji, 60% obligacji, 10% gotówki).
Brak ostrzeżeń i trudnego żargonu
Najbardziej zaskakujący był brak standardowych procedur znanych z instytucji finansowych. AI nie wplotło w konwersację tradycyjnych ostrzeżeń o ryzyku, zastrzeżeń prawnych czy ankiety MIFID. Język był zrozumiały i wolny od zawiłego żargonu. Jako ostrożny inwestor postanowiłem zadać podchwytliwe pytanie:
"A dlaczego nie zainwestować wszystkiego w lokaty? Przecież w niektórych bankach dają nawet 5%."
Asystent odpowiedział bardzo merytorycznie. Przyznał, że to naturalne podejście, ale zauważył, że aktualne oferty na 5% to często krótkoterminowe promocje marketingowe. Wyjaśnił, dlaczego same lokaty to słaba strategia na horyzont 13-letni, zwracając uwagę na podatek od zysków kapitałowych, destrukcyjny wpływ inflacji oraz ryzyko zmian stóp procentowych.
Jak sztuczna inteligencja widzi ryzyko?
Postanowiłem dopytać wprost: "A co z ryzykiem? Czy mogę stracić?"
AI odpowiedziało bez ogródek, zaznaczając, że okresowe straty są możliwe, ale przy dobrze zbudowanym portfelu ryzyko trwałej utraty kapitału po 13 latach jest niskie. Asystent celnie zdefiniował realne zagrożenia:
- Ryzyko rynkowe (spadki akcji): Prawdziwym problemem nie jest sam spadek wartości portfela w trakcie kryzysu, lecz sprzedaż aktywów w panice.
- Ryzyko inflacji (najbardziej podstępne): Trzymanie środków wyłącznie na lokatach może nie wykazywać strat nominalnych, ale prowadzi do utraty realnej siły nabywczej (tzw. cicha strata).
- Ryzyko złego momentu (sequence risk): Najgroźniejszy scenariusz to tąpnięcie na rynkach tuż przed przejściem na emeryturę. Z tego powodu AI słusznie zasugerowało zmniejszanie zaangażowania w akcje po 60. roku życia.
AI to szansa czy zagrożenie dla rynku?
W dalszej części rozmowy sztuczna inteligencja podpowiadała konkretne kroki inwestycyjne. Niestety, nie obyło się bez błędów. Zdarzyła się rekomendacja założenia rachunku maklerskiego oparta na artykule sponsorowanym oraz sugestia wpłaty na IKE kwoty przekraczającej ustawowy roczny limit.
Mimo tych potknięć, asystent inwestycyjny w formie AI ma ogromne zalety: komunikuje się prostym językiem, daje konkretne propozycje, unika prawniczego żargonu i pozwala na swobodne rozwiewanie wątpliwości. Może to być uznane za wadę przez purystów (zbytnie uproszczenia, brak rygorystycznego badania profilu ryzyka), ale w porównaniu do wielu treści z mediów społecznościowych, radzi sobie zaskakująco dobrze.
AI nie stosuje agresywnych technik sprzedażowych ani nie gra na emocjach. Uczy początkującego inwestora, o co w ogóle powinien pytać. Uważam, że sztuczna inteligencja ma szansę stać się potężnym narzędziem edukacyjnym, które w prosty sposób wprowadzi Polaków w świat pasywnego inwestowania i przyczyni się do rozwoju rynku kapitałowego.